Zaburzenia karmienia

W naszym Centrum działa Szkoła Terapii Karmienia „Od pestki do ogryzka”.

Prowadzimy terapię karmienia i jedzenia dzieci.

szkolakarmienia4_1

To projekt, który zrodził się z pomysłu terapeutek – logopedek wczesnej interwencji na co dzień pracujących z małymi dziećmi.
Będziemy zajmować się i promować to wszystko, co wiąże się z terapeutycznym karmieniem uwzględniając globalny (w tym sensomotoryczny) rozwój dziecka.
Terapeutyczne karmienie to pozycja ciała, postawa, napięcie mięśniowe, oddech, połykanie; to faktura przyjmowanego pokarmu, jego konsystencja i zapach. To czucie pokarmu i sposób jego podawania – odpowiednio dobrane akcesoria z uwzględnieniem i zachowaniem ich właściwych parametrów.
Szkoła Terapii Karmienia to współpraca z terapeutami z USA. To szerzenie wiedzy z zakresu wczesnej interwencji logopedycznej. To szkolenia. To fachowa literatura.
Szkoła Terapii Karmienia to globalne spojrzenie na dziecko.

Szkoła działa w Gdańsku i  Warszawie.
Zapraszamy!
Marta Baj Lieder
Renata Ulman Bogusławska

 

Papka kontra suchy chleb

autor Marta Baj Lieder

artykuł ukazał się na portalu Dzielnica Rodzica

Czym karmić dzieci, by pomóc w rozwoju mowy?

Te same narządy i mięśnie, które biorą udział w przyjmowaniu pokarmu, biorą również udział w procesach powstawania mowy. Tak więc jedzenie to ćwiczenie narządów artykulacyjnych, które jest podstawą do tworzenia się mowy.


Długotrwałe podawanie pokarmu butelką jest tak samo niekorzystne dla dziecka, jak i podawanie pokarmów w postaci papek.

Zacznijmy jednak od początku. Najbardziej optymalnym sposobem karmienia jest karmienie piersią, to tu żuchwa wykonuje ruchy doprzednie, dzięki czemu fizjologiczne tyłożuchwie zanika, język unosi się ku podniebieniu, by utrzymać brodawkę, a wargi szczelnie ją okalają, dzięki czemu dziecko oddycha prawidłowo przez nos, bo jama ustna jest zamknięta.

Odwrotna sytuacja jest w przypadku karmienia smoczkiem, gdzie utrwala się fizjologiczne tyłożuchwie, płaskie ułożenie języka na dnie jamy ustnej, a oddech bardzo często następuje ustami. Jest to bardzo niekorzystne dla rozwoju mowy dziecka.

Doktor Ewa Zagórecka i Janina Piotrowska-Jastrzębowska zaznaczają, że wraz z wiekiem następują zmiany anatomiczne w obrębie jamy ustno-gardłowej i twarzoczaszki, co pozwala dziecku przyjąć nowe pokarmy. Oznacza to, że już w 5.-6. miesiącu życia można podawać dzieciom papki, czyli zmiksowane pokarmy, które podaje się łyżeczką. W dzisiejszych czasach ten rodzaj pokarmu cieszy się ogromną popularnością, łatwy dostęp do gotowych, zmiksowanych produktów w sklepach oraz posiadanie blenderów, które w szybki sposób ten pokarm przygotują, sprawiły, że zapominamy o innych sposobach na urozmaicenie diety dziecka. Godna polecenia jest zwłaszcza metoda BLW, która zakłada całkowitą rezygnację z papek.

Przecież gotowość dziecka do zmian w sposobie żywienia, to gotowość na nowe smaki, zapachy, ale przede wszystkim konsystencję. Część rodziców zapomina o tym i przedłuża okres podawania papek, doktor Ewa Zagórecka i Janina Piotrowska-Jastrzębowska wyraźnie zaznaczają, że w drugim półroczu życia należy zmniejszać stopnień rozdrabniania pokarmów. Wyżej wymienione autorki nawiązują do artykułu z Journal of Human Nutrition and Dietetics i zaznaczają, że zbyt późne wprowadzenie produktów stałych (po 10. miesiącu życia), powoduje trudności z nauką gryzienia i żucia, ponadto dzieci te gorzej akceptują nowe stałe pokarmy.

Problemy z gryzieniem i żuciem oraz wszelkie nieprawidłowości występujące w tych czynnościach są częste u dzieci z licznymi wadami wymowy. Ssanie, gryzienie czy żucie to bardzo dobre ćwiczenia logopedyczne i jedne z pierwszych,jakie wykonuje dziecko.

Doktor Adam Masztalerz zaznaczał, że żucie i odgryzanie pobudzają zawiązki zębowe, wpływają na kształtowanie się stawu i podłoże kostne, a zbyt długie podawanie pokarmów półpłynnych i papek zwiększa obniżone napięcie mięśniowe i nie stymuluje czynności żuchwy. Wszelkie nieprawidłowości w obrębie zgryzu dziecka niosą ze sobą konsekwencję w postaci nieprawidłowej artykulacji, a to powoduje kierowanie dzieci w wieku przedszkolnym na terapie logopedyczne i leczenie ortodontyczne.

Aby nie ponosić kosztów finansowych, a czas z własnym dzieckiem spędzać w innym miejscu niż gabinety lekarskie, zachęcam do częstszego i szybszego (oczywiście zgodnie z normami żywieniowymi) podawania dzieciom miękkich sucharków czy suchego chleba, wszak większym wstydem jest mieć dziecko z krzywymi zębami, niż podawać mu suchy chleb.

Bibliografia:

Biuletyn Akademii Gerber nr 13/2009
Journal of Human Nutrition and Dietetics

Zaburzenia integracji sensorycznej a trudności z przyjmowaniem pokarmów

 

Wśród objawów typowych dla dzieci z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego bardzo często wymienia się problemy z przyjmowaniem pokarmów. Jest to mało precyzyjne określenie, ponieważ trudności pokarmowe dzieci z SPD mogą mieć naprawdę różny charakter i stopień nasilenia. Niekiedy to niechęć do jedzenia rączkami, innym razem to awersja do pewnych konsystencji, temperatur ,smaków czy zapachów, a czasami to nawet  brak akceptacji na przebywanie w jednym pomieszczeniu z danym produktem spożywczym.  Jednak trudności pokarmowe to nie tylko unikanie, ich charakter jest uzależniony od typu zaburzenia, jaki jest reprezentowany przez konkretne dziecko.

Dzieci z zburzeniami integracji sensorycznej mogą demonstrować jeden lub nawet kilka nieprawidłowości w obrębie procesów pokarmowych. Wśród najczęstszych wyróżniamy:

  • Nadwrażliwość na bodźce słuchowe powodująca niechęć do spożywania pokarmów, które w trakcie gryzienia czy żucia wydają dźwięki. Przykładowo dziecko prezentujące ten typ może unikać produktów chrupkich.
  • Nadwrażliwość dotykowa w obrębie dłoni i twarzy, a także wewnątrz jamy ustnej. W zależności od tego, które partie ciała obejmuje nadreaktywność dotykowa, dziecko może unikać bezpośredniego kontaktu z jedzeniem, może unikać okazji do brudzenia się, jak również może tolerować tylko pewne konsystencje i faktury. W przypadku nadwrażliwości dotykowej, dosyć często obserwuje się wzmożony odruch wymiotny, a także tendencję do krztuszenia się i dławienia.
  • Wzmożona reakcja na zapachy otoczenia, ze szczególnym uwzględnieniem pokarmów.
  • Wybiórczość pokarmową; dziecko ogranicza swoją dietę, a czynnikiem decydującym o wykluczeniu jest smak, zapach, tekstura, temperatura, kolor, wygląd, a nawet marka produktu.
  • Ograniczona zdolność lub brak zdolności usiedzenia przy stole, w jednym miejscu, w trakcie przyjmowania pokarmów. Dziecko jest nieustannie w ruchu i jest zdolne przyjmować pokarm tylko kiedy się porusza.
  • Słaba świadomość sensoryczna. Dziecko, które słabo czuje może umieszczać zbyt dużą ilość pokarmu w jamie ustnej, może mieć problem by odpowiednio przygotować pokarm do przełknięcia, w konsekwencji może połykać za duże kawałki, może się krztusić i dławić, może odczuwać ból w trakcie połykania nieprawidłowo przygotowanego bolusa pokarmowego. W tym przypadku typowe jest również chomikowanie jedzenia oraz zmniejszona świadomość na posiadanie resztek pokarmowych na ustach czy twarzy.  Słaba świadomość sensoryczna może również powodować nadmierne ślinienie się.
  • Zmniejszona zdolność do rozróżniania uczucia głodu i sytości. Dziecko może nie czuć potrzeby nawadniania się, może nie czuć głodu.
  • Część dzieci z zaburzeniami SI ma tendencję do umieszczania w jamie ustnej produktów, które nie są zdatne do jedzenia,  przy jednoczesnym unikaniu wkładania do ust pokarmów.
  • Zmniejszone zdolności motoryczne, niezbędne do efektywnego gryzienia, żucia czy połykania, mogą spowodować zakrztuszenia, a przy następnej okazji nawet totalną odmowę przyjęcia danego pokarmu,

Przykładów zaburzeń w zakresie przyjmowania pokarmów może być znacznie więcej. Nigdy nie należy oddzielać systemu sensorycznego od motoryki, są one ze sobą ściśle powiązane.

Jednak przyjmowanie pokarmów to również odczuwanie przyjemności, delektowanie się smakiem i zapachem, to relacje społeczne, ale również zdrowie. Dlatego też zaburzenia karmienia chociaż pierwotnie dotyczą braku akceptacji danego pokarmu, wtórnie niosą ze sobą wiele konsekwencji, a ponieważ usta stanowią centrum sensorycznej organizacji, te zaburzenia zasługują na szczególne wsparcie terapeutyczne. Nieprawidłowe postępowanie terapeutyczne może niekiedy wywoływać skutki odwrotne do zamierzonych.

Jak karmić i nie krzywdzić?

Dlaczego nie należy zmuszać dziecka do jedzenia
Autor Marta Baj Lieder
Karmienie – interakcja pomiędzy opiekunem a dzieckiem; czynność, która dotyczy każdego człowieka i jest wstępem do samodzielnego jedzenia. To, w jaki sposób przebiega karmienie, ma ogromny wpływ na całe nasze życie, na to, co i jak jemy, w jakich ilościach, a także jak w przyszłości będziemy karmić swoje własne dzieci.

 

Karmienie bywa porównywane do tańca, w którym dziecko prowadzi, a rodzic podąża za nim. Jeśli dziecko robi krok do przodu lub do tyłu, rodzic również. Tylko wnikliwa obserwacja, zrozumienie, odczytywanie sygnałów, podążanie pozwala na harmonijny taniec. Tak samo jest w codziennym karmieniu. Równowaga i harmonia są podstawą do „płynnego” karmienia. Aby powyższa harmonia była zachowana, a karmienie było spójne, musimy pamiętać o kilku zasadach. Pozwolą nam one umilić porę posiłków, pozwolą zrozumieć, dlaczego pewnych zachowań należy unikać i jak karmić, by nie krzywdzić dziecka.

Bez względu na to, w jakim wieku jest dziecko, zawsze na miarę swoich możliwości komunikuje się ze swoim rodzicem. Początkowo płaczem, spojrzeniem, ruchem ciała, gestem, rytmem serca, wokalizacją, a później mową okazuje swoje zmęczenie, głód, sytość, niezadowolenie, a nawet nudę. Dlatego warto patrzeć na dziecko i od pierwszych chwil starać się je zrozumieć.

Żołądek małego dziecka jest wielkości jego piąstki, dlatego nie zawsze dwie butle mleka pod rząd lub pełna miska zupy to porcje odpowiednie dla małego dziecka. I chociaż jest ono zbyt małe, by wiedzieć, jakie są racjonalne porcje żywieniowe dla dziecka w swoim wieku, to jednak odczuwa sytość i dlatego właśnie czasami odwraca głowę, zaciska zęby, odpycha rodzica rękę trzymającą łyżkę lub widelec, płacze lub najzwyczajniej w świecie mówi „nie”.

Tymczasem wielu rodziców nie przyjmuje do wiadomości, że ich dziecko mogło najeść się tylko połową przygotowanej porcji i zachęca: „Jeszcze jedna łyżka za mamusię” „Popatrz leci samolot”, „Jak zjesz ładnie, to się pobawimy”. Jeśli zwykłe zachęty nie wystarczą, rodzice sięgają po dystraktory w postaci zabawek, książek, tabletów i telefonów, a kiedy i ta broń okazuje się mało skuteczna, zaczyna się groźba, karmienie na siłę, a czasami nawet kara.

W zależności od temperamentu dziecka, wojna przy stole kończy się różnie. Niestety zjadanie wszystkiego do końca, bo nie wypada zostawić, bo przecież dzieci w innych krajach głodują – daje nam bardzo smutny efekt. Niemożność rozumienia i poprawnego odczytywania sygnałów wysyłanych nam przez własne ciało. Dorosłe osoby, które w dzieciństwie były karmione na siłę, przyznają, że mają z tym ogromny problem. Co więcej, wpajana przez lata zasada, że nic nie może się zmarnować, również z nimi została i nawet po latach, mimo wiedzy, że nie należy tak robić, osoby te potrafią dojeść obiad po własnych dzieciach, by talerz był pusty…

Dystraktory tak naprawdę są wszędzie, im bardziej zakazane, tym bardziej skuteczne. Jak za sprawą magicznej różdżki, sprawiają, że dzieci szeroko otwierają buzię i nieważne, czy na łyżce jest warzywo czy ryba, przyjmują ze spokojem to, co podaje im rodzic. Dystraktory sprawiają tez, że dzieci nie uciekają od stołu, nie zrzucają miseczek, nie rozlewają i zjadają wszystko do samego końca. Ale… w ten właśnie sposób dzieci nie przywiązują zupełnie wagi do jedzenia. Nie patrzą na jedzenie, nie delektują się smakiem i zapachem pokarmu, nie czują też tego, co mówi ich ciało: „jeszcze jesteś głodny” lub „stop, mam dość, zjadłeś za wiele”.

Niestety w pewnym momencie dystraktor przestaje być skuteczny i rodzic szuka innej tajne broni, która będzie równie skuteczna. To wszystko sprawia, że zaburza się rytm posiłku, rodzina przestaje spędzać ze sobą czas, zanikają rozmowy przy stole, zaczynamy coraz słabiej siebie znać, jedzenie przestaje być natomiast przyjemnością, a staje się obowiązkiem, odbębnionym w ogromnym pośpiechu.

Krytyka i ocena dziecka przez pryzmat ilości zjedzonego pokarmu bywa również krzywdząca. Oklaski, nagrody pokazują dziecku, jak ważne dla rodzica jest to, czy zjadło i w jakiej ilości. Jedzenie jest więc narzędziem kontroli, bo dzieci są doskonałymi obserwatorami i widzą, jak silną mają broń, kiedy odmówią lub zjedzą to, co przygotował rodzic.

Słodycze, każdy rodzic wie, że są złe. Powodują otyłość, próchnicę, bóle brzucha, wpływają na zachowanie dziecka i ogólnie nie są zdrowe. Mimo wszystko się pojawiają, czasami jako element niedzielnego deseru, okazjonalnie na święta, nierzadko jednak bywają nagrodą. Nagrodą za zjedzony obiad, wynagrodzeniem czasu, który dziecko musi spędzić samotnie czy z nianią lub sposobem na docenienie postępów w nauce. Bywa i tak, że słodycze zastępują miłość i uwagę, a to krótka droga to zaburzeń odżywiania, które mogą pojawić się w przyszłości. Czy zatem całkowicie wyeliminować je z diety dziecka? Pewnie nie, jednak nie dopuszczajmy, by zastępowały miłość, stawały się codziennym rytuałem lub kartą przetargową w codziennych pojedynkach.

Jak zatem karmić i nie krzywdzić, a może i nie psuć? To proste, patrzeć na dziecko, widzieć w nim człowieka, który czuje, mówi i pokazuje, który – tak jak my – czasami może mieć ochotę tylko na małą porcję zupy, który też może mieć swoje ulubione dania, który nie musi jeść co chwilę tylko dlatego, że nam się wydaje, że na pewno jest głodny. Patrzeć i widzieć. Nie dopuszczać, by posiłkom towarzyszyły łzy i kłótnie, bo posiłek to przyjemność oraz czas w gronie bliskich. A tradycja spożywania posiłków w gronie rodziny niestety odchodzi do lamusa.

Pierwsze sygnały trudności pokarmowych

(K. Toomey)

  • niedobory masy ciała
  • częste wymioty
  • częste zakrztuszenia, kaszel, odruch wymiotny i same wymioty w trakcie posiłku
  • incydent zadławienia w trakcie posiłku
  • w przeszłości lub nadal obecne problemy z koordynacją pobierania pokarmu i oddychania
  • trudności z przejściem na pokarmy o konsystencji papki trwające przez 10 miesięcy
  • niezdolność zaakceptowania grudek i konsystencji zwartych przez 12 miesięcy
  • niemożność przejścia z karmienia piersią/butelką na kubek przez 16 miesięcy
  • niezdolność do odzwyczajenia się od produktów typowo niemowlęcych (konsystencja) trwająca przez 16 miesięcy
  • unikanie lub niechęć do wszystkich produktów o specyficznej teksturze lub do wszystkich produktów z danej grupy
  • zakres przyjmowanych produktów wynosi mniej niż 20, zwłaszcza jeśli nie pojawiają się produkty nowe, a dotychczasowe zostają wykluczane
  • w wieku niemowlęcym nieustanny płacz w trakcie przyjmowania posiłków i odginanie się do tyłu
  • „Rodzinne walki” w trakcie posiłków (o jedzenie i karmienie)
  • rodzic wielokrotnie zgłasza, że dziecko jest trudno nakarmić (każdemu)
  • w rodzinie występowały zaburzenia jedzenia
  • dwukrotnie lub więcej razy rodzice zgłaszali problem z jedzeniem dziecka w trakcie kontroli lekarskich

Centrum Terapii Logop